user_mobilelogo

Warto ratować i promować uroczysko Joście - według miejscowych legend to właśnie tam zostanie stoczona wielka bitwa, po której nastąpi koniec świata.

Projekt „Joście” zakłada ratowanie i promocję tego wyjątkowego miejsca. Wraz z grupą mieszkańców Głupianki na czele z panią sołtys Małgorzata Krupą oraz Agnieszką i Mateuszem Niwińskimi podjęliśmy działania w celu odrestaurowania kaplicy, znajdującej się tam figury św. Anny oraz otoczenia przy kaplicy. Przy tej okazji przekonaliśmy się, że z legendarnego kamienia pozostał tylko maleńki fragment.
Na terenie gminy leży wieś o dziwnej i nieco śmiesznej nazwie Głupianka. Nazwa wsi według naukowców pochodzi od prasłowiańskiego słowa „głu” oznaczającego ścięty pień drzewa.
Miejscowa wersja zaś wyjaśnia, że mieszkała tu kiedyś córka dziedzica, która straciła rozum – a nazywała się Anka – stąd Głupia Anka, a  więc Głupianka.
Położone w Głupiance Joście to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na Mazowszu, którego prastara tradycja znika w pomroce dziejów. Wiemy o nim bardzo niewiele. Nazwę tę nosi pole, położone na południe od centrum wsi w kierunku doliny rzeki Świder. Na miejscu obecnej kapliczki, na polu o nazwie Joście, leżał ogromnych rozmiarów głaz, z tajemniczymi wykuciami na powierzchni, czczony przez okoliczną ludność. Według jednej z legend miał na nim odpoczywać sam Chrystus. Słowo to w języku dawnych Słowian mogło oznaczać jadło, strawę i było  wiązane z  kultem zmarłych, których dusze dokarmiano zostawiając jedzenie, napitek i drobne datki.

Święty kamień na Jościach

Kamień ten, według relacji przodków współczesnych mieszkańców wsi, miał mieć 15 m obwodu. Na jego wierzchniej stronie, znajdowało się 5 kulistych zagłębień, przypominających kształtem miseczki o pojemności 1l, oraz 4 mniejsze zagłębienia, średnicy 3 cm.  Pomiędzy małymi zagłębieniami znajdował się znak krzyża i litery, wykuty zapewne już w czasach nowożytnych.
 Kamień otaczano nieprzerwanym kultem, mającym swe początki jeszcze w czasach przed chrześcijańskich. Kościół próbował od dłuższego czasu walczyć z pogańskim zwyczajem, w czym mieli duży udział ojcowie Reformaci z siennickiego klasztoru.  Ostatecznie w roku 1907 z nakazu proboszcza parafii kołbielskiej Jana Wasilewskiego, mieszkańcy Głupianki ofiarowali swój kamień na budowę nowej świątyni. Kamień rozbito. Mówi się, że wykonano z niego schody wejściowe do kościoła w Kołbieli, a budulec powstały z rozbitego głazu wiozło 40 wozów żelaznych. Na miejscu głazu stanęła murowana  (podobno na początku była drewniana) kapliczka wewnątrz której umieszczono figurkę tzw. „ Osóbki”, nazywaną także świętą Anną
 Wierni staremu obyczajowi mieszkańcy Głupianki położyli przed wejściem do kapliczki ocalałą, górną część kamienia z pradawnymi z wykuciami i po dawnemu oddawali mu cześć. Jednakże pozostawiony fragment głazu uległ dalszym zniszczeniom, co nastąpiło być może podczas któregoś z remontów kapliczki. Dziś można zobaczyć zachowane odłamki głazu, ale bez rzeczonych wykuć, złożone po prawej stronie od wejścia do kapliczki.
 Znajdująca się w kapliczce figurka św.  Anny uważana jest za patronkę wioski. Otaczana jest kultem, wierzy się w jej uzdrawiające właściwości. Chore miejsce należy okrzesać jej suknią. Tradycyjnie kobiety ze wsi ubierają figurę w materiałowe sukienki.

 

 
Wielkanocny obyczaj
Do naszych czasów przetrwały fragmenty dawnych wierzeń i praktyk kultowych związanych z kamieniem na Jościach. Jak wyglądał i kult kamienia czasach przedchrześcijańskich? Czy ogromny głaz był tylko ołtarzem ofiarnym, czy może obiektem kultu samym w sobie? Tego się chyba się już nie dowiemy.
 Podejrzewa się, że pierwszy astronomiczny dzień wiosny, który przypada na zrównanie dnia z nocą, przez dawnych Słowian był świętowany bardzo uroczyście. Czas ten mógł być także poświęcony wspominaniu dusz przodków a obrzędy związane z tym czasem odprawiano przy kamieniu na Jościach. Być może w tym okresie rozniecano „nowy ogień” przy pomocy świdra ogniowego, do czego mogły służyć mniejsze zagłębienia w kamieniu. Po przyjęciu chrześcijaństwa, okoliczna ludność zachowała dawne obyczaje i połączyła je najbliższym okresowo świętem jakim jest Wielkanoc.     
 Najsilniejszą tradycją sprzed wieków związaną z uroczyskiem „Joście”, która przetrwała do  lat 40-tych XX wieku,  był zwyczaj składania w I dzień świąt Wielkanocnych ofiar ze świątecznego pieczywa, mięsiwa oraz drobnych pieniędzy na kamieniu, a później, po jego zniszczeniu na zachowanym odłamku, leżącym przed kapliczką. Jadło to rozdzielono później pomiędzy licznie gromadzących się tu żebraków, zwanych dziadami. Karmiąc ich, karmiono niejako dusze przodków, które pod postacią wędrownych dziadów obecne były na ziemi.   
   W I dzień Świąt Wielkanocnych około południa, okoliczni mieszkańcy tłumnie schodzili się  do kamienia na Jościach. Tradycja ta jest wciąż żywa. Współcześnie, co roku przy kapliczce odbywa się Msza święta z udziałem księdza. Dawniej jednak mszy na Jościach nie odprawiano. Jeszcze po II wojnie światowej, mieszkańcy Głupianki wyruszali z centrum wsi uroczystym pochodem, śpiewając nabożne pieśni. W tym samym czasie napływali także ludzie
z innych wiosek: z Podgórzna, Kośmin, Sufczyna, Dłużewa, Radachówki, Majdanu a nawet Starogrodu.
Wspólnie modlono się, składano jadło na kamieniu i wracano do wsi ze śpiewem, gdzie rozpoczynała się huczna zabawa taneczna. Słynne zabawy w Głupiance przyciągały przez lata  liczne grupy młodzieży z całej okolicy.  
 Innym zwyczajem, praktykowanym jeszcze w latach tuż po II wojnie światowej, był tzw. obczołgiwanie kamienia, czyli trzykrotne obchodzenie na klęczkach głazu, potem już tylko jego pozostałości, w kierunku ze słońcem. Uważano także, aby na kamień nie nastąpić wchodząc do kapliczki.
 
 
Legendy i wierzenia związane z uroczyskiem „Joście”

„Jedna z legend wyjaśnia powstanie tajemniczych zagłębień w kamieniu na Jościach. Pan Jezus, wędrował po świecie i przechodząc przez pole Joście, postanowił odpocząć na leżącym tam głazie. Kamień cudownie ugiął się pod świętą osobą, i tam powstało pięć wgłębień – ślady kolan, łokci i brody Pan Jezusa”

„ Orał jakiś chłop orał na parę wołów na Jościach, i że podobno, na tym miejscu, gdzie ten kamień, te woły mu uklękły i nie chciały wcale iść. Lał ich batem, i te woły podniosły się i orał dalej. A to dlatego że miał tam klęczeć Pan Jezus, ktoś widział”

„Ze kiedyś na Jościach, był wielka wojna, Turcy wojowali i nabijali dzieci na piki, i na tę pamiątkę postawiono kapliczkę na polu.”
 
„ Tradycja nakazuje stroić figurę świętej Anny tylko panienkom. Podobnie jak i stojący obok krzyż. Mówi się, że ta która, wejdzie jako pierwsza na drabinę, aby zawiesić zielone girlandy, wyjdzie jeszcze tego roku za mąż. Podobnie jest z kawalerami, którzy pomagają odnawiać kapliczkę. Dawniej na Wielkanoc panienki, sprzątały kapliczkę, omiatały i myły kamień leżący przed wejściem, każda bieliła jedną ścianę ze strony, skąd miał przybyć ich narzeczony”